poniedziałek, 22 grudnia 2014

prolog


Po wakacjach uczniowie wracają  do Studia zachwyceni tym,że  wreszcie są   z powrotem! Nie  mają jeszcze  pojęcia ,że jedno wydarzenie zmieni ich życie  całkowicie...
.
Francesca
Zobaczyłam Diego. Postanowiłam,ze  porozmawiam z nim. Widziałam ,ze coś się z nim dzieje. 
-Co się stało, Diego...widzę ,że coś jest.-mówię.
-To przez Violettę!-powiedział uniesiony,spoglądając na mnie swoimi  rozgniewanymi  oczami.
-Co  takiego..-mówię zaskoczona. -Nie rozumiesz, ona po raz kolejny myśli sobie nie wiadomo co.-mówi Diego.
Obawa przeszyła mnie lekko. Nie, tak  być  nie  może...Violettę  znam od dawna. To nie w jej stylu..
Powoli strach  wkraczał w  moją świadomość,  aż tu nagle  usłyszałam ich kłótnie.Violetty i Ludmiły.
-Jesteś  tylko zwykłą pusta  blondynką! - zawołała Ludmiła.
-Nie wiesz nic, Ludmiło.-rzekła. Widząc  Fran, natychmiastowo  zrzuciła maskę obojętności.
-Ty  .... Ty... Jak mogłaś ukraść mi chłopaka...-zdenerwowała się.
-Ja nikogo nie kradłam,to Leon sam podszedł do mnie. Poza tym  wcale nie romansowałam  z Leonem.-rzekłam.
A może po prostu Viola  chciała zatrzymać go wyłącznie dla siebie...-Co się tu dzieje...Ja nie rozumiem.-mówię.
-To już nie jest  nawet  to  co było kiedyś!-wyrzuciłam przestraszona. Nagle zjawił się Leon.
-Co Ty tu robisz, Violu..-mówi on.
-Oznajmiam,ze   rozpoczyna się  wojna! Kto  stanie po mojej stronie...ten  ma zagwarantowane bezpieczeństwo...-mówi Viola.
-Skoro mnie  prowokujesz,  to Supernova  oświadcza, ze nie będzie się cykać. Jeżeli przejdzie ktoś na moją stronę...cóż,  wtedy  będę mogła  Cię upokorzyć.-mówi. Violetta popchnęła  ją, a  Ludmi omal  nie upadla ,ale na szczęście nic się nie stało. Jednak  trzeba  było  iść na zajęcia i  to  prawdopodobnie uratowało  mnie od niezręcznej  sytuacji z Leonem. Znowu. Leon, Leon. Ciągle  Ci  tylko w głowie Leon. Nie zapominaj,ze jesteś z Diego. Wkraczam  do Studia i  widzę  Leona ...O,nie. Jeśli mnie zauważy, zaczną się  jego  pytania... Rozumiem,ze się  martwi,ale  ja teraz ...chciałabym  spędzić więcej  czasu z Diego, a on mnie zwyczajnie odciąga od niego i przez to mniej   mam możliwości ...Jest  trochę za bardzo troskliwym  przyjacielem ... Nie, ja nie mowie, ze ja się mu podobam, po prostu ...  jest  troszeczkę  zazdrosny.-Fran!-zawołał Leon.
Wiedziałam,że  tak będzie!-Hej.-mówię zakłopotana.- Jak tam.-rzekł Leon.-Nie martw się,  po prostu  ...chciałam pogadać z Diego...-odpowiedziałam. -Przecież Diego jest po stronie tej całej Violi!-oburzył się. - Ja go kocham, Leon.- wyznałam cicho. To dlatego pragnęłam,żeby  częściej z nim przebywać...-Nie rozumiem.-powiedział.-Miłość nie wybiera.-odparłam.-To oczywiste...ja kiedyś  bylem zakochany  w Violetcie,a  teraz...kiedy wiem jaka  jest naprawdę  to już zmieniłem zdanie...-wyznał.-I co dalej.-rzekłam. Spojrzał na mnie.- I nic.  Nic mi nie jest. -mówi on.
-To dobrze...-zaczęłam.-Wiesz co, nie wiesz o co chodzi...-westchnął i powiedział to w  ten sposób,że nie wątpiłam ,że chce mi powiedzieć  coś  ważnego...Co takiego to było...-domyślałam się  powoli.- Domyślam się.-  oznajmiłam. - I wcale to mi się  nie podoba.- dodałam.-Ale czemu... jeśli wybierzesz stronę  Ludmi to nic się stanie.-powiedział. -Ale...-rzekłam.- Nie ma...ale Fran. Nie wiemy co  wymyśli Viola.-oznajmił stanowczo.
Ech,  no dobrze. Niech Ci będzie. Uśmiecham się ,żeby  nie myślał  sobie ,że jestem po stronie mojej kumpeli...Chyba już byłej. -Dobrze.-przerwałam  milczenie. Zajęcia  płynęły normalnie. Az do momentu  kiedy  poprosili mnie o występ.Solo...
-OK. Spokojnie.-mówię do siebie. Widzę  tyle osób. Jakie nerwy! Jestem cala  w nerwach. Patrze na  Viole. Ma  wkurzona minę. Nie  mogę  tego zrobić. Nie,jednak  muszę! I  zrobię to. Diego liczy na mnie. Nie tylko zresztą on... Leon tez chciałby  usłyszeć jak śpiewam. Dawno tego nie  robiłam... Cicho  zaczęłam " Aprendi a  decir  adios" a potem wyobraziłam sobie  ,ze jestem sama.  Udało mi się! Zaśpiewałam. Naprawdę...
Wszyscy  klaskali brawo a ja odetchnęłam.  Natychmiastowo  ujrzałam jednak ,ze  Vilu  idzie i przeczuwałam  awanturę....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz