Po wakacjach uczniowie wracają do Studia zachwyceni tym,że wreszcie są z powrotem! Nie mają jeszcze pojęcia ,że jedno wydarzenie zmieni ich życie całkowicie...
.
Francesca
Zobaczyłam Diego. Postanowiłam,ze porozmawiam z nim. Widziałam ,ze coś się z nim dzieje.
-Co się stało, Diego...widzę ,że coś jest.-mówię.
-To przez Violettę!-powiedział uniesiony,spoglądając na mnie swoimi rozgniewanymi oczami.
-Co takiego..-mówię zaskoczona. -Nie rozumiesz, ona po raz kolejny myśli sobie nie wiadomo co.-mówi Diego.
Obawa przeszyła mnie lekko. Nie, tak być nie może...Violettę znam od dawna. To nie w jej stylu..
Powoli strach wkraczał w moją świadomość, aż tu nagle usłyszałam ich kłótnie.Violetty i Ludmiły.
-Jesteś tylko zwykłą pusta blondynką! - zawołała Ludmiła.
-Nie wiesz nic, Ludmiło.-rzekła. Widząc Fran, natychmiastowo zrzuciła maskę obojętności.
-Ty .... Ty... Jak mogłaś ukraść mi chłopaka...-zdenerwowała się.
-Ja nikogo nie kradłam,to Leon sam podszedł do mnie. Poza tym wcale nie romansowałam z Leonem.-rzekłam.
A może po prostu Viola chciała zatrzymać go wyłącznie dla siebie...-Co się tu dzieje...Ja nie rozumiem.-mówię.
-To już nie jest nawet to co było kiedyś!-wyrzuciłam przestraszona. Nagle zjawił się Leon.
-Co Ty tu robisz, Violu..-mówi on.
-Oznajmiam,ze rozpoczyna się wojna! Kto stanie po mojej stronie...ten ma zagwarantowane bezpieczeństwo...-mówi Viola.
-Skoro mnie prowokujesz, to Supernova oświadcza, ze nie będzie się cykać. Jeżeli przejdzie ktoś na moją stronę...cóż, wtedy będę mogła Cię upokorzyć.-mówi. Violetta popchnęła ją, a Ludmi omal nie upadla ,ale na szczęście nic się nie stało. Jednak trzeba było iść na zajęcia i to prawdopodobnie uratowało mnie od niezręcznej sytuacji z Leonem. Znowu. Leon, Leon. Ciągle Ci tylko w głowie Leon. Nie zapominaj,ze jesteś z Diego. Wkraczam do Studia i widzę Leona ...O,nie. Jeśli mnie zauważy, zaczną się jego pytania... Rozumiem,ze się martwi,ale ja teraz ...chciałabym spędzić więcej czasu z Diego, a on mnie zwyczajnie odciąga od niego i przez to mniej mam możliwości ...Jest trochę za bardzo troskliwym przyjacielem ... Nie, ja nie mowie, ze ja się mu podobam, po prostu ... jest troszeczkę zazdrosny.-Fran!-zawołał Leon.
Francesca
Zobaczyłam Diego. Postanowiłam,ze porozmawiam z nim. Widziałam ,ze coś się z nim dzieje.
-Co się stało, Diego...widzę ,że coś jest.-mówię.
-To przez Violettę!-powiedział uniesiony,spoglądając na mnie swoimi rozgniewanymi oczami.
-Co takiego..-mówię zaskoczona. -Nie rozumiesz, ona po raz kolejny myśli sobie nie wiadomo co.-mówi Diego.
Obawa przeszyła mnie lekko. Nie, tak być nie może...Violettę znam od dawna. To nie w jej stylu..
Powoli strach wkraczał w moją świadomość, aż tu nagle usłyszałam ich kłótnie.Violetty i Ludmiły.
-Jesteś tylko zwykłą pusta blondynką! - zawołała Ludmiła.
-Nie wiesz nic, Ludmiło.-rzekła. Widząc Fran, natychmiastowo zrzuciła maskę obojętności.
-Ty .... Ty... Jak mogłaś ukraść mi chłopaka...-zdenerwowała się.
-Ja nikogo nie kradłam,to Leon sam podszedł do mnie. Poza tym wcale nie romansowałam z Leonem.-rzekłam.
A może po prostu Viola chciała zatrzymać go wyłącznie dla siebie...-Co się tu dzieje...Ja nie rozumiem.-mówię.
-To już nie jest nawet to co było kiedyś!-wyrzuciłam przestraszona. Nagle zjawił się Leon.
-Co Ty tu robisz, Violu..-mówi on.
-Oznajmiam,ze rozpoczyna się wojna! Kto stanie po mojej stronie...ten ma zagwarantowane bezpieczeństwo...-mówi Viola.
-Skoro mnie prowokujesz, to Supernova oświadcza, ze nie będzie się cykać. Jeżeli przejdzie ktoś na moją stronę...cóż, wtedy będę mogła Cię upokorzyć.-mówi. Violetta popchnęła ją, a Ludmi omal nie upadla ,ale na szczęście nic się nie stało. Jednak trzeba było iść na zajęcia i to prawdopodobnie uratowało mnie od niezręcznej sytuacji z Leonem. Znowu. Leon, Leon. Ciągle Ci tylko w głowie Leon. Nie zapominaj,ze jesteś z Diego. Wkraczam do Studia i widzę Leona ...O,nie. Jeśli mnie zauważy, zaczną się jego pytania... Rozumiem,ze się martwi,ale ja teraz ...chciałabym spędzić więcej czasu z Diego, a on mnie zwyczajnie odciąga od niego i przez to mniej mam możliwości ...Jest trochę za bardzo troskliwym przyjacielem ... Nie, ja nie mowie, ze ja się mu podobam, po prostu ... jest troszeczkę zazdrosny.-Fran!-zawołał Leon.
Wiedziałam,że tak będzie!-Hej.-mówię zakłopotana.- Jak tam.-rzekł Leon.-Nie martw się, po prostu ...chciałam pogadać z Diego...-odpowiedziałam. -Przecież Diego jest po stronie tej całej Violi!-oburzył się. - Ja go kocham, Leon.- wyznałam cicho. To dlatego pragnęłam,żeby częściej z nim przebywać...-Nie rozumiem.-powiedział.-Miłość nie wybiera.-odparłam.-To oczywiste...ja kiedyś bylem zakochany w Violetcie,a teraz...kiedy wiem jaka jest naprawdę to już zmieniłem zdanie...-wyznał.-I co dalej.-rzekłam. Spojrzał na mnie.- I nic. Nic mi nie jest. -mówi on.
-To dobrze...-zaczęłam.-Wiesz co, nie wiesz o co chodzi...-westchnął i powiedział to w ten sposób,że nie wątpiłam ,że chce mi powiedzieć coś ważnego...Co takiego to było...-domyślałam się powoli.- Domyślam się.- oznajmiłam. - I wcale to mi się nie podoba.- dodałam.-Ale czemu... jeśli wybierzesz stronę Ludmi to nic się stanie.-powiedział. -Ale...-rzekłam.- Nie ma...ale Fran. Nie wiemy co wymyśli Viola.-oznajmił stanowczo.
Ech, no dobrze. Niech Ci będzie. Uśmiecham się ,żeby nie myślał sobie ,że jestem po stronie mojej kumpeli...Chyba już byłej. -Dobrze.-przerwałam milczenie. Zajęcia płynęły normalnie. Az do momentu kiedy poprosili mnie o występ.Solo...
-OK. Spokojnie.-mówię do siebie. Widzę tyle osób. Jakie nerwy! Jestem cala w nerwach. Patrze na Viole. Ma wkurzona minę. Nie mogę tego zrobić. Nie,jednak muszę! I zrobię to. Diego liczy na mnie. Nie tylko zresztą on... Leon tez chciałby usłyszeć jak śpiewam. Dawno tego nie robiłam... Cicho zaczęłam " Aprendi a decir adios" a potem wyobraziłam sobie ,ze jestem sama. Udało mi się! Zaśpiewałam. Naprawdę...
Wszyscy klaskali brawo a ja odetchnęłam. Natychmiastowo ujrzałam jednak ,ze Vilu idzie i przeczuwałam awanturę....
-To dobrze...-zaczęłam.-Wiesz co, nie wiesz o co chodzi...-westchnął i powiedział to w ten sposób,że nie wątpiłam ,że chce mi powiedzieć coś ważnego...Co takiego to było...-domyślałam się powoli.- Domyślam się.- oznajmiłam. - I wcale to mi się nie podoba.- dodałam.-Ale czemu... jeśli wybierzesz stronę Ludmi to nic się stanie.-powiedział. -Ale...-rzekłam.- Nie ma...ale Fran. Nie wiemy co wymyśli Viola.-oznajmił stanowczo.
Ech, no dobrze. Niech Ci będzie. Uśmiecham się ,żeby nie myślał sobie ,że jestem po stronie mojej kumpeli...Chyba już byłej. -Dobrze.-przerwałam milczenie. Zajęcia płynęły normalnie. Az do momentu kiedy poprosili mnie o występ.Solo...
-OK. Spokojnie.-mówię do siebie. Widzę tyle osób. Jakie nerwy! Jestem cala w nerwach. Patrze na Viole. Ma wkurzona minę. Nie mogę tego zrobić. Nie,jednak muszę! I zrobię to. Diego liczy na mnie. Nie tylko zresztą on... Leon tez chciałby usłyszeć jak śpiewam. Dawno tego nie robiłam... Cicho zaczęłam " Aprendi a decir adios" a potem wyobraziłam sobie ,ze jestem sama. Udało mi się! Zaśpiewałam. Naprawdę...
Wszyscy klaskali brawo a ja odetchnęłam. Natychmiastowo ujrzałam jednak ,ze Vilu idzie i przeczuwałam awanturę....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz