sobota, 27 grudnia 2014

Rozdzial 1 Francesca i decyzje

 -Violu! Tylko nie zaczynaj awantury!-powiedziałam. Przecież to nie było takie proste dla mnie. Stresowałam się  ,ze  zaraz naskoczy na mnie  z wyzwiskami, ale Marotti  zauważył  sytuacje.- Co się  tu dzieje..-narzeka on. -Dlaczego nie wybrałeś  mnie, tylko ja!  Jeszcze  Ci pokażę!-zawołała i wyszła. Powoli docierało do mnie, co się stało. Viola  się zmieniła. Tak na poważnie. Zrozumiałam,ze  dawne  czasy już nie powrócą. Nigdy. Moje czarne włosy opadały  na ramiona, a oczy  mówiły : nie do wiary. Potem miałam  zajęcia  taneczne. Mogłam zapomnieć o całym świecie. Smukłe i chude ciało poruszało się perfekcyjnie, tak jakbym uniosła się wysoko w niebo. Energia  muzyki  zachęcała  mnie do działania więc  chętnie  ja wyzwalałam.
Płynnie przechodzę do obrotu. Skupiam się na sobie, rozluźniam się. Idealnie , teraz czuje jak opieram się na stopach. Lekko unoszę jedną,  utrzymując przy  tym doskonała  równowagę. Nauczyciel  coś mówił, ale ja odleciałam gdzieś indziej. Przypomniały  mi się dawne czasy, kiedy Viola  była normalna.
-Och ten Clement  chciałby  wszystkie oczarować.-zażartował  nauczyciel. Poczułam się  nieco zakłopotana,lecz po chwili zauważyłam moją  najlepszą kumpele. -Cześć , Fran.  Właśnie niedawno słyszałam o tym  co się stało z Marco.-powiedziała.-  Nie rozmawiajmy o tym.-odparłam. Westchnęłam ciężko. Smutek objął moje serce  cicho i delikatnie,raniąc  najdelikatniejsze części mojej duszy, przenikał moje serce niczym nóż. Czułam jakby  ktoś mocno  ściskał mnie za  serce, nie dając mi oddychać. Ból  był niemiłosierny. Niepotrzebnie odkopałam stare  rany. To  nieprawda,ze czas je leczy, czas  tylko przyzwyczaja do bólu. A gdy  się dotknie tej rany,  poczuje się ten sam  ból jak kiedyś. Jak wtedy kiedy to się  wydarzyło. Ciągle się obwiniałam, ale wszyscy  powtarzali mi,ze to nie moja wina. Bzdury opowiadają. Nic z tych rzeczy. Zapomniałam jak to jest ,kiedy nie czuje się czegoś takiego. Na szczęście ona  jest. Ciągle jest. Nadzieja...Mówią, że  umiera ostatnia a ja naiwna-wierzę w  te słowa. -Dobrze.-mówi. To było takie zwyczajne dobrze ale sprawiło, ze uśmiechnęłam się  lekko. Potem zaczęły się zajęcia. Było  milo i zabawnie. Szkoda  tylko, ze nie ma  jego. Naprawdę mi go brak. 
-Proszę się  skupić!-zawołał ktoś i wyrwał mnie z moich wspomnień. -Przepraszam.-mowie zakłopotana. - Nic się nie stało . Pracujemy dalej.-mówi.
Chyba nie było momentu, żeby  tak to wszystko było łatwe...Wcale nie. Nic nie jest  tak jak dawniej. -myślę. Ostrożnie kontynuuje. Zmęczona tańczeniem  siadam na  chwile. To powoduje natychmiastowa  reakcje  Violetty. -Co to ma znaczyć, leniu patentowany!  Do roboty! Nie pozwolę się  lenić przyszłym moim poddanym. -rzekła i prychnęła  głośno. Nienawiść  przesiąkła mnie na wskroś,  powoli  wkraczając i niszcząc  wszelkie pozytywne  uczucia do tej blondyny. Ludmiła  przynajmniej jest  naturalna, a nie tak jak ona. To wszystko  sprawia, ze mam ochotę ja  po prostu wyrzucić. -Dlaczego tak mówisz.-zdenerwowała się Camilla. Do tej pory jakby nie istniała, ale  teraz nagle   się odezwała. -Cami...-mówi cicho. Nagle coś  się stało i  wybiegła  z krzykiem.
Nie wiedziałam  o co chodzi, dopóki nie  zobaczyłam Ludmi. -Powinnaś  być  wdzięczna, Cami.-rzekła  , a jej ton przesychał  dziwna  uraza.- Fran, zdecydowałaś się może...-nie dokończyła. Nie. Tego nie powiem przy  niej. A zresztą, kogo  obchodzi, po  czyjej stronie jestem. -Tak,  stoję po Twojej stronie.-odezwałam się. Spojrzała na mnie uważnie. Wytrzymałam to spojrzenie, chociaż miałam wrażenie , jakby  sprawdzała mnie od środka. Dziwne  uczucie,  tak bardzo nieprzyjemne,ale... Podjęłam już decyzje. Czułam się uwolniona od  wątpliwości,  łagodny spokój zagościł  w moim sercu, a  ból zl ze  wspomnienia ulotnił się gdzieś  w  powietrzu. Wreszcie  czułam się swobodniejsza. -Oczywiście mogłaś  wybrać ją ,ale...-zaczęła.- Nie, Ludmiło. Pozbyłam się już  złudzeń.-oznajmiłam i  wyszłam z sali. To była ostatnia lekcja,  wiec  teraz  zbierałam się do domu. Nagle  natknęłam się na Leona. Co on znowu tutaj robi-zastanawiałam się. Spłoszyłam się i  chciałam  gdzieś  pójść, ale nie. On mnie zatrzymał.- Proszę Cie, nie jestem w nastroju  do  rozmowy.-mowie błagalnym tonem,ale  nie mogę się oprzeć pokusie, żeby  się mu  zwierzyć. - Co się dzieje , nie chcesz się mi  może  zwierzyć  albo  pogadać...-odpowiedział on. - Nie, nie potrzebuje  tego. - mowie. Staram się , a Viola nazywa mnie brzydko. Czuje się bardzo urażona. Muszę coś  zrobić....No i co miałam zrobić . Nie wiedziałam, co. Przecież tak łatwo  nie będzie. A zatem jeżeli w ogóle chce cos zrobić, musze poznać ja bliżej.
Jednak moje myśli przerwał odgłos  dzwonka i musiałam wyjść z sali . Spotkałam Camile ,która  wyglądała na przeszczęśliwa, a  ja  zastanawiałam się dlaczego. - Hej , co Ty jesteś  taka zadowolona.- mowie. Ona uśmiechnęła się szeroko do mnie i odpowiedziała. - Nie powiem Ci.- rzekła spokojnie.
-Dlaczego.-rzekłam. - Bo to tajemnica.-  rzekła. I poszła. Zapomniałam o czymś, chyba  coś dziś miało być. Tylko co. Wezmę tylko mój plecak i pójdę porozmawiać  z  nimi. -Fran  chodź ze mną.-powiedział nagle Diego, który swoim nagłym przybyciem  nieźle mnie przestraszył.  Wszystko ,co mogło być złe zrobione, to tylko z mojej winy ,a  nie z jego. Poza tym chyba Leon  cos  do mnie czuje. Ale się boję ,  ze... Zresztą nieważne.  Kiedy to ja nagle  zaczęłam się obawiać ,myślę.  Jutro urodziny Cami musze jej kupić prezent ,inaczej pogniewa się na mnie i juz się do mnie nie odezwie. Nigdy.
A teraz  dostrzegłam osobę, którą  chciałam w tej chwili  wyrzucić ze swojego  życia.  Violette.  - Co się dzieje .-mówi ona.  Zanim zdążyłam się  zorientować,  Violka upadla i z krzykiem  wrzasnęła.  Nie mogłam się ruszyć i  stałam w miejscu jak jakaś  debilka. Violetta spiorunowała mnie wzrokiem, a ja chciałam się zwyczajnie zapaść pod  ziemie. Powoli  zdawałam sobie  sprawę , że powinnam była już wcześniej  opuścić ją. Ale  byłam za bardzo zapatrzona w  nią. I te jej niby przyjacielskie teksty. Dobra, juz wystarczy. Przecież nie ma  tu być  o niej. Tylko o mnie, teraz to ja mogę  się pokazać od  lepszej  strony. Chociaż zainteresowanie mną ze strony chłopaków-jest  to  ja mam ochotę zwyczajnie się stad  wynieść.  Mam niezły mętlik w głowie,  czuję się fatalnie wobec mojego chłopaka ponieważ  jeszcze  nie wiedział, że  być może  cos czuje do Leona.  Sama nie wiem!  Co mam zrobić...

poniedziałek, 22 grudnia 2014

prolog


Po wakacjach uczniowie wracają  do Studia zachwyceni tym,że  wreszcie są   z powrotem! Nie  mają jeszcze  pojęcia ,że jedno wydarzenie zmieni ich życie  całkowicie...
.
Francesca
Zobaczyłam Diego. Postanowiłam,ze  porozmawiam z nim. Widziałam ,ze coś się z nim dzieje. 
-Co się stało, Diego...widzę ,że coś jest.-mówię.
-To przez Violettę!-powiedział uniesiony,spoglądając na mnie swoimi  rozgniewanymi  oczami.
-Co  takiego..-mówię zaskoczona. -Nie rozumiesz, ona po raz kolejny myśli sobie nie wiadomo co.-mówi Diego.
Obawa przeszyła mnie lekko. Nie, tak  być  nie  może...Violettę  znam od dawna. To nie w jej stylu..
Powoli strach  wkraczał w  moją świadomość,  aż tu nagle  usłyszałam ich kłótnie.Violetty i Ludmiły.
-Jesteś  tylko zwykłą pusta  blondynką! - zawołała Ludmiła.
-Nie wiesz nic, Ludmiło.-rzekła. Widząc  Fran, natychmiastowo  zrzuciła maskę obojętności.
-Ty  .... Ty... Jak mogłaś ukraść mi chłopaka...-zdenerwowała się.
-Ja nikogo nie kradłam,to Leon sam podszedł do mnie. Poza tym  wcale nie romansowałam  z Leonem.-rzekłam.
A może po prostu Viola  chciała zatrzymać go wyłącznie dla siebie...-Co się tu dzieje...Ja nie rozumiem.-mówię.
-To już nie jest  nawet  to  co było kiedyś!-wyrzuciłam przestraszona. Nagle zjawił się Leon.
-Co Ty tu robisz, Violu..-mówi on.
-Oznajmiam,ze   rozpoczyna się  wojna! Kto  stanie po mojej stronie...ten  ma zagwarantowane bezpieczeństwo...-mówi Viola.
-Skoro mnie  prowokujesz,  to Supernova  oświadcza, ze nie będzie się cykać. Jeżeli przejdzie ktoś na moją stronę...cóż,  wtedy  będę mogła  Cię upokorzyć.-mówi. Violetta popchnęła  ją, a  Ludmi omal  nie upadla ,ale na szczęście nic się nie stało. Jednak  trzeba  było  iść na zajęcia i  to  prawdopodobnie uratowało  mnie od niezręcznej  sytuacji z Leonem. Znowu. Leon, Leon. Ciągle  Ci  tylko w głowie Leon. Nie zapominaj,ze jesteś z Diego. Wkraczam  do Studia i  widzę  Leona ...O,nie. Jeśli mnie zauważy, zaczną się  jego  pytania... Rozumiem,ze się  martwi,ale  ja teraz ...chciałabym  spędzić więcej  czasu z Diego, a on mnie zwyczajnie odciąga od niego i przez to mniej   mam możliwości ...Jest  trochę za bardzo troskliwym  przyjacielem ... Nie, ja nie mowie, ze ja się mu podobam, po prostu ...  jest  troszeczkę  zazdrosny.-Fran!-zawołał Leon.
Wiedziałam,że  tak będzie!-Hej.-mówię zakłopotana.- Jak tam.-rzekł Leon.-Nie martw się,  po prostu  ...chciałam pogadać z Diego...-odpowiedziałam. -Przecież Diego jest po stronie tej całej Violi!-oburzył się. - Ja go kocham, Leon.- wyznałam cicho. To dlatego pragnęłam,żeby  częściej z nim przebywać...-Nie rozumiem.-powiedział.-Miłość nie wybiera.-odparłam.-To oczywiste...ja kiedyś  bylem zakochany  w Violetcie,a  teraz...kiedy wiem jaka  jest naprawdę  to już zmieniłem zdanie...-wyznał.-I co dalej.-rzekłam. Spojrzał na mnie.- I nic.  Nic mi nie jest. -mówi on.
-To dobrze...-zaczęłam.-Wiesz co, nie wiesz o co chodzi...-westchnął i powiedział to w  ten sposób,że nie wątpiłam ,że chce mi powiedzieć  coś  ważnego...Co takiego to było...-domyślałam się  powoli.- Domyślam się.-  oznajmiłam. - I wcale to mi się  nie podoba.- dodałam.-Ale czemu... jeśli wybierzesz stronę  Ludmi to nic się stanie.-powiedział. -Ale...-rzekłam.- Nie ma...ale Fran. Nie wiemy co  wymyśli Viola.-oznajmił stanowczo.
Ech,  no dobrze. Niech Ci będzie. Uśmiecham się ,żeby  nie myślał  sobie ,że jestem po stronie mojej kumpeli...Chyba już byłej. -Dobrze.-przerwałam  milczenie. Zajęcia  płynęły normalnie. Az do momentu  kiedy  poprosili mnie o występ.Solo...
-OK. Spokojnie.-mówię do siebie. Widzę  tyle osób. Jakie nerwy! Jestem cala  w nerwach. Patrze na  Viole. Ma  wkurzona minę. Nie  mogę  tego zrobić. Nie,jednak  muszę! I  zrobię to. Diego liczy na mnie. Nie tylko zresztą on... Leon tez chciałby  usłyszeć jak śpiewam. Dawno tego nie  robiłam... Cicho  zaczęłam " Aprendi a  decir  adios" a potem wyobraziłam sobie  ,ze jestem sama.  Udało mi się! Zaśpiewałam. Naprawdę...
Wszyscy  klaskali brawo a ja odetchnęłam.  Natychmiastowo  ujrzałam jednak ,ze  Vilu  idzie i przeczuwałam  awanturę....

sobota, 20 grudnia 2014

Opowiadanie:opis

Opis opowiadania wygląda tak: Wszystko zaczyna się w Studio 21 .. Po wakacjach uczniowie  zachwyceni ,że znowu wrócą do Studia. Nie wiedzą,że jedno wydarzenie sprawi,że będą musieli wybierać... Oczywiście znajdą się niejako wątki miłosne,ale nie będzie ich dużo,z tego wzgledu ,że sama nie mogę ścierpieć opowiadań typu 'słodka love story'. Mój ulubiony temat to trudna miłość..:) Na pewno będzie się dużo działo.
Z góry przepraszam,jeżeli się powtarzam czy coś, ale czasami nie wiem jakie słowo umieścić zamiast tego,co mam. Postaram się pisać w jednym czasie,bo mieszam czasy ( polski jest trudny XD) i od razu zaznaczam,że w opowiadaniu piszę z 1 osoby.

post powitalny

Cześć. Nazywam się Aga i mam 17 lat. Zamierzam pisać bloga o  moich ulubionych parach z Violetty. Proszę mnie nie hejtować. Naprawdę mam 17 lat i nadal kocham ten serial. Tutaj będę pisać moje opowiadanie.